Jest takie miejsce, do którego bardziej niż chętnie wracam z każdym razem, gdy cztery kąty, w których mieszkamy stają się zbyt przytłaczające. W roku 2020 nasze mieszkanie stało się w krótkim czasie również biurem, przedszkolem, placem zabaw... Wyjazd do niezawodnych Olecek był nam bardziej niż mocno rekomendowany. Korzystając z uprzejmości znajomej, do której rodziny należy ten letniskowy domek w górach, wybraliśmy się w podróż. Ja z żoną, dwójką naszych berbeci oraz parą znajomych: Kamilem i Dorotką, z którymi dawno się nie widzieliśmy.


Olecki zawsze potrafiły nas wyciszyć. Wiekowy domek z drewna, zapach drewnianych mebli i konstrukcji, skrzypienie podłóg, ciepło kominka na parterze, spacery w pobliskim lesie... te wszystkie składniki to niezawodna „recepta na reset”. Wizyta w domku w Oleckich w powiększonym gronie pozwoliła na spojrzenie na to miejsce z innej perspektywy. Odkopaliśmy stare zabawki, które przywróciły moc wspomnień i zmotywowały do przejrzenia starych albumów rodzinnych.


Czas spędziliśmy relaksie, spacerach, zabawach na trawie, kąpielach w strumyku. Mięliśmy też okazję wybrać się do parku niespodzianek, gdzie dziewczynki mogły zobaczyć na żywo zwierzęta do tej pory znane tylko z książek oraz ujrzeć w innej odsłonie bohaterów ulubionych bajek.


Miał to być spokojny pobyt, jednak pod koniec drugiego dnia potrzeba mojej artystycznej duszy spowodowała szereg nieszczęśliwych zdarzeń. Przy wesoło strzelających płomieniach ogniska natchnęło mnie na tworzenie. Z kawałka drewna powoli powstawało popiersie małego gremlina, lub innego chochlika. Niestety, przy rzeźbieniu głowy dłuto osunęło się i trafiło prosto w bardziej ukrwioną część kciuka. Rana była na tyle głęboka, że konieczna była wizyta w szpitalu w Istebnej. Koronawirusowe restrykcje nie pozwoliły na pozostanie kolegi w szpitalu, więc zostałem tu sam. Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku godzinach na salę, w której mnie umieszczono po zabiegu przyprowadzono drugiego pacjenta i był to... Kamil, który mnie do niego przywiózł. Okazało się, że chciał sam spróbować sił w rzeźbieniu figurki i spotkał go podobny wypadek jak mnie. Może nie wszystkie kawałki drewna chcą skończyć jako gremliny? Rzeźbę udało się skończyć po kilku tygodniach i teraz strzeże wejścia do drewnianego domku w Oleckich, a do tej historii pewnie nie raz będziemy wracać przy okazji odwiedzin w tym urokliwym miejscu.
Wakacje z dzieckiem w Polsce potrafią być pełne uroku, wspomnień i… niespodziewanych przygód, czego najlepszym przykładem jest nasz wyjazd do Olecek, miejsca, do którego zawsze wracamy, gdy cztery ściany stają się zbyt przytłaczające. Tym razem wakacje z dzieckiem w Polsce spędziliśmy w drewnianym domku, który swoimi skrzypiącymi podłogami, zapachem drewna i ciepłem kominka przypominał nam o prostych radościach życia i dawał przestrzeń do wspólnego resetu. Wśród spacerów po lesie, zabaw na trawie, kąpieli w strumyku i wizyty w parku niespodzianek, gdzie dzieci mogły zobaczyć ulubione bajkowe postacie, wakacje z dzieckiem w Polsce były czasem beztroski i rodzinnego zbliżenia. Choć miały to być spokojne wakacje z dzieckiem w Polsce, los spłatał nam figla, kiedy podczas rzeźbienia drewnianego gremlina doznałem kontuzji, kończąc w szpitalu razem z Kamilem, który – zainspirowany moim pomysłem – również zranił się przy dłutowaniu. Takie nieprzewidziane historie tylko pokazują, że wakacje z dzieckiem w Polsce potrafią przynieść nie tylko relaks, ale i przygody, o których długo się opowiada. Jednak mimo szpitalnych perypetii, wakacje z dzieckiem w Polsce w Olecku pozostawiły w naszych sercach wiele ciepła, śmiechu i niezwykłych wspomnień, do których będziemy wracać jeszcze nie raz. I choć czasem drewno może okazać się zdradliwe, to właśnie takie wakacje z dzieckiem w Polsce są najcenniejsze – pełne rodzinnych chwil i historii, które budują nasze wspólne życie.
Autor zdjęć i tekstu -Paweł Skrabania- uczestnik konkursu wakacyjnego Poleć i Wygraj Wakacje
Rodzicu!
xPodaj nam swój e-mail, a otrzymasz rabaty na wakacje do rodzinnych hoteli i domków.