Wybierz miasto:

Wersja PL Wersja EN

Pierwsze wakacje nad morzem w Dźwirzynie

2021-04-14

Mam na imię Zosia i zaraz kończę 3 lata. Razem z pomocą mamy, opisałyśmy nasze nadmorskie wakacje i może nie są one bardzo szałowe, ale dla nas były bardzo rodzinne i wyjątkowe.

 

 

  Dawno temu, dokładnie w wakacje, mama weszła do pokoju i zawołała nas na kolację. Podczas posiłku powiedziała, że wybierzemy się na wycieczkę, jutro, z samego rana. Tak też zrobiliśmy. Wcześnie rano wstaliśmy i nasze cieplutkie łóżeczka pożegnaliśmy.

 

        Podróż była długa, tak długa, że w pewnym momencie oczka nam się zmrużyły i do snu ułożyły. Kiedy podróż dobiegła końca ku mojemu zdziwieniu babcia i dziadek na miejscu nas przywitali. Była tam też nasza kuzynka Gabrysia, ją też na tą wycieczkę zabrali. Mocno moich dziadków ukochałam i za wnoszenie bagaży z rodzicami zabrałam.

 

        Nagle mama powiedziała, że mamy wyjąć nasze stroje kąpielowe i w drogę! Mówiła coś jeszcze o ogromnej piaskownicy i wielkiej wodzie, ale kto by mamę zrozumiał jak coś tam do mnie gadała i cały czas nas rozpakowywała.

 

 

 

Myślę jednak, że mamie i tak się pomyliło. Przecież piaskownice tak nie wyglądają! Żadna tyle piasku nie pomieści, nawet do tej naszej w przedszkolu tyle się nie zmieści. Tata powiedział, że to plaża. Jemu bardziej wierzę, bo widziałam taką na zdjęciu, u niego w komputerze. Na początku się jej bardzo bałam i nawet nogi postawić nie chciałam. Za to Marysia jak szum morza usłyszała, to od razu ułożyła się do spania. Mama i tata stwierdzili, że ten szum świetnie usypia naszą Marysię. I tak codziennie na plażę już chodziliśmy i ją tam na drzemkę kładliśmy. A ja po czasie się nawet do morza przekonałam i z dziadkami na falach buszowałam. Później muszelek szukaliśmy i ogromne zamki z piasku budowaliśmy. Raz nawet tatusia w tym piasku zakopałam i uwolnić go nie chciałam.

 

 

Po całym dniu na plaży, każde małe dziecko tylko o śnie marzy. Dlatego codziennie szłyśmy szybko do kąpieli, a później hyc, do cieplutkiej pościeli.

        Mama mówi, że "ranny ze mnie ptaszek" bo niby wcześnie wstaję. Więc codziennie, jak na ptaszka przystało byłam gotowa o 5 rano. Wtedy razem z mamą do portu rowerami jechałyśmy, kupowałyśmy bułki i kutry podziwiałyśmy. A później znów na plażę, nakarmić mewy tymi bułkami. W końcu każde dziecko wie, że pożywne śniadanie do najważniejszych posiłków dnia zalicza się! Czasami zabierałyśmy też na spacer dziadka. Wtedy było fajnie, bo po plażowych kałużach z dziadkiem chodziłam, a nawet stópki w morzu maczałam i tą zimną wodą dziadziusia chlapałam.

 

 

 

Jednego dnia tata wypożyczył dla nas gokarta i całą rodziną pojechaliśmy nad jezioro. Tam pływały żaglówki i było ludzi sporo. Całą drogę się śmiałam, bo nigdy wcześniej takim czymś nie jechałam. Wracając z jeziora plac zabaw dostrzegliśmy i oczywiście o niego zahaczyliśmy. A później poszliśmy na gofry! Je też po raz pierwszy jadłam. Z bitą śmietaną, która wąsy mi zostawiła i w ogóle całą buzię upaćkała, nawet moja sukienka parę słodkich plamek otrzymała. Jedliśmy też pyszne lody, które dodawały nam w gorące dni dużo ochłody.

 

 

Jednego pochmurnego dnia pojechaliśmy do Kołobrzegu. Weszliśmy na molo i podziwialiśmy te wszystkie stragany. To był ulubiony punkt wycieczki mojej mamy. Dlatego ona z Marysią przy straganach została, a my z tatą w rejs statkiem wypłynęliśmy i morze z bliska podziwialiśmy.

        Miło wspominam te wakacje. To była  moja pierwsza wyprawa nad morze. Byliśmy w Dźwirzynie i przeżyliśmy wspólnie niezapomniane chwile.

 

 

Autorka zdjęć i tekstu -Anna Rasz- uczestniczka konkursu wakacyjnego Poleć i Wygraj Wakacje

 

 

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz PDF „Miejsca przyjazne dzieciom i rodzicom”.

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz PDF „Miejsca przyjazne dzieciom i rodzicom”.