Wybierz miasto:

Wersja PL Wersja EN

Rodzinne wakacje z dzieckiem w Dziwnowie

2021-04-14

   Nasza podróż rozpoczęła się dość niespodziewanie. Nad morzem w Dziwnowie przebywali teściowie. Pewnego dnia zadzwonili do nas, czy nie chcielibyśmy do nich dołączyć, ponieważ zwolnił się pokój piętro niżej. Zbliżał się weekend, pogoda dopisywała. Postanowiliśmy więc, że wyjeżdżamy. Tym bardziej, że dawno nie byliśmy nam morzem, a polskie morze zawsze kojarzy się nam z miłymi chwilami. To tam zaczęliśmy planować nasz ślub i dalsze życie. Spakowaliśmy więc walizki, najpotrzebniejsze rzeczy dla synka Szymonka, który miał wtedy 9 miesięcy i można było ruszać drogę.

 

            Następnego dnia wstaliśmy bardzo wcześnie rano, aby podróż przebiegła spokojnie. I rzeczywiście tak było. Obyło się bez korków, Szymek całą drogę spał. Wschodzące słońce raziło nas po oczach, a my przemierzaliśmy kolejne kilometry, nie mogąc doczekać się kiedy będziemy na miejscu. Bardzo cieszyliśmy się na ten wyjazd, ponieważ Szymek nigdy wcześniej nie widział morza i nie był na tak dalekim wyjeździe.   

 

 

  Po dotarciu na miejsce, jakie było zdziwienie Szymonka, gdy zobaczył dziadków. W pokoju czekał na Szymka mały basenik na plażę. Od razu musiał do niego wskoczyć. Brak wody nie przeszkadzał mu w zabawie. Dziadkowie zajmowali się wnukiem, a my mogliśmy spokojnie rozpakować swoje rzeczy.

 

 

   W pierwszym dniu naszego pobytu, zakupiliśmy dla Szymka strój marynarza, łopatki, wiaderka i inne zabawki, które mogły się przydać na plaży. Mieliśmy swojego prywatnego małego marynarza.  Zwarci i gotowi, obładowani jak wielbłądy, ruszyliśmy przed siebie. Oczywiście zabierając po drodze dziadków. Wielka woda i szum fal, zrobił duże wrażenie na Szymku. Pierwszy raz zobaczył morze! Do tego wielka piaskownica to było to, co nasz synek uwielbiał.

 

 

  Zabawom na plaży nie było końca.  Można było brudzić się do woli błotkiem. Piasek wdzierał się miedzy paluszki, ale też czasem do buźki. A jaka była radość z widoku mew, które można było z bliska zobaczyć. Mały basenik z daszkiem, chronił troszkę od słoneczka, a woda była w nim bardzo cieplutka. Chlapanie i pluskanie rodziców i dziadków przysporzyło Szymkowi wiele radości.

 

 

   Oczywiście trzeba też było dotknąć bosymi stópkami zimnej wody morskiej. Delikatna gęsia skórka w niczym nie przeszkadzała. Po wesołej zabawie, przychodził czas na drzemkę Szymka. Przy szumie fal, spało się super. Po smacznym  śnie, było równie smacznie jedzonko, aby nabrać mocy na dalsze zabawy w piasku i wodzie. Tak upłynęły nam dwa dni. Było bardzo cieplutko i przyjemnie.

 

            Trzeciego dnia było troszkę chłodniej.  Jednak ma to też swoje też plusy. Mogliśmy więcej pospacerować, poznając przy tym miasto i okolice. Na plaży przebywaliśmy mniej, ale było równie ciekawie. Kolorowe stragany, budki z lodami i goframi przykuwały uwagę Szymonka. 

 

 

 

   Frajdę sprawiały mu również duże, plastikowe zabawki (jeździki), które po wrzuceniu monety poruszały się i wydawały różne dźwięki . Ależ to była zabawa! Najbardziej interesował go jednak widok statków, motorówek przy przystani pasażerskiej w Dziwnowie. W pobliżu znajduje się nadbrzeże rybackie, gdzie cumują kutry. Zapach ryb unosił się w powietrzu, a raz nawet trafiliśmy, jak wyładowywano je z połowu. Ależ to była atrakcja dla synka. Tyle rybek w jednym miejscu.

 

   Odwiedziliśmy również most zwodzony. Robiły wrażenie unoszące się poszczególne przęsła mostu. W dodatku ogrom wody naokoło, zapierał dech w piersiach. Troszkę wiało, ale było warto. Wieczorem przy zachodzie słońca przechadzaliśmy się promenadą nadmorską. Bardzo urokliwe miejsce. Oświetlone lampami malownicze wydmy, co jakiś czas ławeczki na których można było odpocząć. Promenada jest bardzo nowoczesna, świetnie przystosowana dla rodzin z dziećmi, osób starszych czy niepełnosprawnych. Bez problemu można było spacerować z wózkiem. Szymek podczas spaceru zasypiał, a my mogliśmy podziwiać piękno polskiego morza w zachodzącym słońcu.

 

 

 

   Ostatniego dnia, trzeba było pożegnać się z polskim morzem. Odwiedziny na plaży, pomachanie mewom na pożegnanie. Spacer piękną promenadą nadmorską i trzeba było ruszać w drogę.  Pełni sił, muśnięci słoneczkiem, wróciliśmy do domku.

 

            Z sentymentem sięgamy pamięcią do tych chwil. Wspólne poznawanie świata, bardzo zbliża. Były to pierwsze wakacje naszego synka. Mamy nadzieję, że jeszcze gdzieś wyjedziemy, tym bardziej, ze Szymek ma młodszego braciszka, który jeszcze nie był jeszcze w dalszej podróży. W tym roku szczególnie tęsknimy za wakacjami i wypoczynkiem. Chcemy zapomnieć o smutnej rzeczywistości, która przez dłuższy czas nam towarzyszyła. W Polsce jest tyle pięknych miejsc wartych odwiedzenia. Tyle jeszcze możemy zwiedzić i zobaczyć wspólnie z naszymi najbliższymi Doceniajmy i wspierajmy polskie miejsca turystyczne.

 

 

Autorka zdjęć i tekstu -Kinga Przymuszała- uczestniczka konkursu wakacyjnego Poleć i Wygraj Wakacje

 

 

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz PDF „Miejsca przyjazne dzieciom i rodzicom”.

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz PDF „Miejsca przyjazne dzieciom i rodzicom”.