Wybierz miasto:

Wersja PL Wersja EN

Wakacje z dziećmi bez telefonu?

2021-04-13

To był lekki szok dla dzieci gdy usłyszały że mają spędzić tydzień nad jeziorem bez telefonów i i bez internetu. Kilka dni oswajały się z tą myślą, ale udało nam się ich przekonać, że będzie to wspaniała przygoda. I taka była. To były udane wakacje dla całej naszej rodziny.

 

Jak wakacje to szum lasu i woda. 
Piękny Biały Bór i jezioro Łobez.
Cieplutka woda i atrakcji sporo.
Kajaki, łódki i kaczuszki.
Rowery, gokarty i trampolina.
Cudne zachody słońca i zadowolona mamy mina.
Ośrodek wspaniały dla dużych i małych.
Lecz wszystko to mało więcej by się chciało.
Koszalin nas przywitał aquaparkiem i parkiem linowym.
Człuchów dał szansę karmienia zwierzątek.
Pokonania siły grawitacji i bycia Mistrzem Formuły 1.
Moc adrenaliny i szaleństwa sprawiły, że zwykła kiełbaska z ogniska smakowała jak najlepsza pizza.
Nie ma lepszego urlopu niż drewniany domek, pełny luzik i hamaczek.
Takie wakacyjne życie ma zwykły Polaczek.

 

 

 

Zarezerwowaliśmy termin na początku sierpnia w domku 4 osobowym w Białym Borze nad Jeziorem Łobez.  Wyjechaliśmy o 2 w nocy, ponieważ mieszkamy na południu Polski i czekała nas podróż około 9 godzin. Nasi synkowie wzięli poduchy i koce i smacznie spali w aucie, a my jechaliśmy szczęśliwie do celu.

 

 

 

 

Ośrodek Wypoczynkowy przywitał nas piękną pogodą i czystym jeziorem. Domek był oddalony tylko 100 metrów od jeziora. Wszystkim nam przypadł do gustu, posiadał wygodne łóżka i duży balkon. My z mężem rozlokowaliśmy się na dole z małą ślepą kuchnią i łazienką. Ośrodek zrobił na nas wrażenie- był piękny, duży i przestronny. Polecamy z czystym sumieniem.


Nie potrzebowaliśmy luksusów ani wygód, pragnęliśmy po prostu odpocząć od pracy, pobyć z dziećmi i pokazać im inny świat niż laptopy i gierki. Początki były trudne i chłopcy trochę marudzili, ale po odpoczynku po podróży, wzięliśmy koce, materac, dmuchaną lamę i poszliśmy nad jezioro. Dzieci od razu wskoczyły do wody, a my byliśmy o nich bezpieczni,  bo wydzielony teren na kąpanie jest strzeżony przez ratownika od 10:00 do 18:00.  Woda była cieplutka, widoki przepiękne, miejsce było po prostu bajeczne, a liczne pomosty do spacerowania były cudownym miejscem do robienia zdjęć. Obok jeziora był bar, w którym można przekąsić frytki, lody i wypić kawusie. 

 

 

 

 

Na terenie ośrodka była stołówka, w której można było wykupić obiady, ale my przywieźliśmy grilla elektrycznego oraz kociołek na ognisko i sami przygotowywaliśmy jedzenie. Obiady były inne niż w domu, spontanicznie wymyślaliśmy potrawy na bieżąco.

 

 

 

 

Dni mijały nam w przyjemnej atmosferze na szaleństwie i rozrywce. Na terenie ośrodka można było wypożyczyć rowery i objechać jezioro dookoła ścieżką rowerową. Były też gokarty i domek na drzewie. Wielka trampolina, zadbana i zamykana na klucz, który był w recepcji, a korzystające dzieci musiały być z opiekunem. Fajna sprawa, bo można było z kawką usiąść obok trampoliny i popilnować dzieci. Ważnym elementem ośrodka było boisko do piłki na piasku.  Ogrodzone dostępne o każdej porze dnia. Brygada do meczu zbierała się codziennie i choć każdy z innej strony Polski wszyscy byli jedną drużyną.

 

 

 

 

Dzieci zapomniały zupełnie o telefonach i internecie, bo miały tak zaplanowany dzień, że zwyczajnie nie miały na to czasu. Były za to gra w ping ponga, zabawa w bocianim gnieździe i najważniejsze-  łódki i kajaki. Codziennym rytuałem było też karmienie kaczek, z których jedną mój syn nazwał Dźemisława. 

 

 

Urozmaiciliśmy pobyt dzieciom i zabraliśmy je do Koszalina, do aquaparku, by tam się wyszalały. Zjeżdżalnie, ruchoma woda, jacuzzi. Pełne  3 godzinne szaleństwo. Potem pizza w restauracji nad basenem.
Przygód  dla dzieci było mało, więc zabraliśmy ich do parku linowego na wspinaczkę oraz zjazd na tyrolce. Wrażenia były wielkie, a my nie mogliśmy wyjść z podziwu za ich odwagę.

 

 

 

W pochmurnym dniu wzięliśmy dzieciaki do Parku Campol w Człuchowie. Darmowy ogród zoologiczny przyciąga wiele dzieci, możliwość karmienia kóz po zakupie karmy (5 zł) daje niesamowitą radość. W zoo jest też uratowany tygrys, który był odzyskany z przemytu zwierząt.
Frajdę dały też gokarty elektryczne i plac zabaw z atrakcjami. Oczywiście zaliczone przez dzieci w całości.

 

 

 

Nasz tydzień wakacji szybko minął, bo jak mówią: To co dobre szybko się kończy:) 
Dzieci były szczęśliwe, wyluzowane, spokojne. Poznały nowych kolegów, zapomniały o telefonach i internecie. My byliśmy wypoczęci, 
bo naprawdę szum wody, zachody słońca i romantyczne chwile pozwoliły nam zapomnieć o codziennym życiu.

Misja została spełniona!

 

 

 

Autorka zdjęć i tekstu -Justyna Radwańska- uczestniczka konkursu wakacyjnego Poleć i Wygraj Wakacje

 

 

 

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz PDF „Miejsca przyjazne dzieciom i rodzicom”.

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz PDF „Miejsca przyjazne dzieciom i rodzicom”.