Wybierz miasto:

Wersja PL Wersja EN

Wakacyjnie z dzieckiem w Olecku

2021-04-06

Jest takie miejsce, do którego bardziej niż chętnie wracam z każdym razem, gdy cztery kąty, w których mieszkamy stają się zbyt przytłaczające. W roku 2020 nasze mieszkanie stało się w krótkim czasie również biurem, przedszkolem, placem zabaw... Wyjazd do niezawodnych Olecek był nam bardziej niż mocno rekomendowany. Korzystając z uprzejmości znajomej, do której rodziny należy ten letniskowy domek w górach, wybraliśmy się w podróż. Ja z żoną, dwójką naszych berbeci oraz parą znajomych: Kamilem i Dorotką, z którymi dawno się nie widzieliśmy.

 

 

Olecki zawsze potrafiły nas wyciszyć. Wiekowy domek z drewna, zapach drewnianych mebli i konstrukcji, skrzypienie podłóg, ciepło kominka na parterze, spacery w pobliskim lesie... te wszystkie składniki to niezawodna „recepta na reset”. Wizyta w domku w Oleckich w powiększonym gronie pozwoliła na spojrzenie na to miejsce z innej perspektywy. Odkopaliśmy stare zabawki, które przywróciły moc wspomnień i zmotywowały do przejrzenia starych albumów rodzinnych.

 

 

 

Czas spędziliśmy relaksie, spacerach, zabawach na trawie, kąpielach w strumyku. Mięliśmy też okazję wybrać się do parku niespodzianek, gdzie dziewczynki mogły zobaczyć na żywo zwierzęta do tej pory znane tylko z książek oraz ujrzeć w innej odsłonie bohaterów ulubionych bajek.

 

 

 

Miał to być spokojny pobyt, jednak pod koniec drugiego dnia potrzeba mojej artystycznej duszy spowodowała szereg nieszczęśliwych zdarzeń. Przy wesoło strzelających płomieniach ogniska natchnęło mnie na tworzenie. Z kawałka drewna powoli powstawało popiersie małego gremlina, lub innego chochlika. Niestety, przy rzeźbieniu głowy dłuto osunęło się i trafiło prosto w bardziej ukrwioną część kciuka. Rana była na tyle głęboka, że konieczna była wizyta w szpitalu w Istebnej. Koronawirusowe restrykcje nie pozwoliły na pozostanie kolegi w szpitalu, więc zostałem tu sam. Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku godzinach na salę, w której mnie umieszczono po zabiegu przyprowadzono drugiego pacjenta i był to... Kamil, który mnie do niego przywiózł. Okazało się, że chciał sam spróbować sił w rzeźbieniu figurki i spotkał go podobny wypadek jak mnie. Może nie wszystkie kawałki drewna chcą skończyć jako gremliny? Rzeźbę udało się skończyć po kilku tygodniach i teraz strzeże wejścia do drewnianego domku w Oleckich, a do tej historii pewnie nie raz będziemy wracać przy okazji odwiedzin w tym urokliwym miejscu.

 

 

  Autor zdjęć i tekstu -Paweł Skrabania- uczestnik konkursu wakacyjnego Poleć i Wygraj Wakacje

 

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz PDF „Miejsca przyjazne dzieciom i rodzicom”.

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz PDF „Miejsca przyjazne dzieciom i rodzicom”.