Moje pierwsze wakacje nad morzem

2021-03-25

Mam na imię Zosia i zaraz kończę 3 lata. Razem z pomocą mamy, opisałyśmy nasze nadmorskie wakacje i może nie są one bardzo szałowe, ale dla nas były bardzo rodzinne i wyjątkowe.

 

Wakacje nad morzem były najlepsze na świecie! To były moje pierwsze takie wakacje i wszystko było nowe i niesamowite. Rano budziło mnie słońce i od razu wiedziałem, że czekają mnie super przygody. Wakacje nad morzem to codzienne bieganie boso po piasku, budowanie ogromnych zamków i szukanie muszelek, które teraz trzymam w pudełku jak skarby.

 

Wakacje nad morzem pachniały goframi i smażoną rybą, a wieczorami chodziliśmy na spacery brzegiem morza i patrzyliśmy, jak słońce chowa się do wody. Nawet jak padał deszcz, to było fajnie, bo wtedy graliśmy z rodzicami w karty i oglądaliśmy bajki. Wakacje nad morzem to coś, czego się nie zapomina – teraz już wiem, że chcę tam wrócić w każde lato!

 

 

  Dawno temu, dokładnie w wakacje, mama weszła do pokoju i zawołała nas na kolację. Podczas posiłku powiedziała, że wybierzemy się na wycieczkę, jutro, z samego rana. Tak też zrobiliśmy. Wcześnie rano wstaliśmy i nasze cieplutkie łóżeczka pożegnaliśmy.

 

        Podróż była długa, tak długa, że w pewnym momencie oczka nam się zmrużyły i do snu ułożyły. Kiedy podróż dobiegła końca ku mojemu zdziwieniu babcia i dziadek na miejscu nas przywitali. Była tam też nasza kuzynka Gabrysia, ją też na tą wycieczkę zabrali. Mocno moich dziadków ukochałam i za wnoszenie bagaży z rodzicami zabrałam.

 

        Nagle mama powiedziała, że mamy wyjąć nasze stroje kąpielowe i w drogę! Mówiła coś jeszcze o ogromnej piaskownicy i wielkiej wodzie, ale kto by mamę zrozumiał jak coś tam do mnie gadała i cały czas nas rozpakowywała.

 

 

        Myślę jednak, że mamie i tak się pomyliło. Przecież piaskownice tak nie wyglądają! Żadna tyle piasku nie pomieści, nawet do tej naszej w przedszkolu tyle się nie zmieści. Tata powiedział, że to plaża. Jemu bardziej wierzę, bo widziałam taką na zdjęciu, u niego w komputerze. Na początku się jej bardzo bałam i nawet nogi postawić nie chciałam. Za to Marysia jak szum morza usłyszała, to od razu ułożyła się do spania. Mama i tata stwierdzili, że ten szum świetnie usypia naszą Marysię. I tak codziennie na plażę już chodziliśmy i ją tam na drzemkę kładliśmy. A ja po czasie się nawet do morza przekonałam i z dziadkami na falach buszowałam. Później muszelek szukaliśmy i ogromne zamki z piasku budowaliśmy. Raz nawet tatusia w tym piasku zakopałam i uwolnić go nie chciałam.

 

 

        Po całym dniu na plaży, każde małe dziecko tylko o śnie marzy. Dlatego codziennie szłyśmy szybko do kąpieli, a później hyc, do cieplutkiej pościeli.

        Mama mówi, że "ranny ze mnie ptaszek" bo niby wcześnie wstaję. Więc codziennie, jak na ptaszka przystało byłam gotowa o 5 rano. Wtedy razem z mamą do portu rowerami jechałyśmy, kupowałyśmy bułki i kutry podziwiałyśmy. A później znów na plażę, nakarmić mewy tymi bułkami. W końcu każde dziecko wie, że pożywne śniadanie do najważniejszych posiłków dnia zalicza się! Czasami zabierałyśmy też na spacer dziadka. Wtedy było fajnie, bo po plażowych kałużach z dziadkiem chodziłam, a nawet stópki w morzu maczałam i tą zimną wodą dziadziusia chlapałam.

 

 

 

        Jednego dnia tata wypożyczył dla nas gokarta i całą rodziną pojechaliśmy nad jezioro. Tam pływały żaglówki i było ludzi sporo. Całą drogę się śmiałam, bo nigdy wcześniej takim czymś nie jechałam. Wracając z jeziora plac zabaw dostrzegliśmy i oczywiście o niego zahaczyliśmy. A później poszliśmy na gofry! Je też po raz pierwszy jadłam. Z bitą śmietaną, która wąsy mi zostawiła i w ogóle całą buzię upaćkała, nawet moja sukienka parę słodkich plamek otrzymała. Jedliśmy też pyszne lody, które dodawały nam w gorące dni dużo ochłody.

 

        Jednego pochmurnego dnia pojechaliśmy do Kołobrzegu. Weszliśmy na molo i podziwialiśmy te wszystkie stragany. To był ulubiony punkt wycieczki mojej mamy. Dlatego ona z Marysią przy straganach została, a my z tatą w rejs statkiem wypłynęliśmy i morze z bliska podziwialiśmy.

        Miło wspominam te wakacje. To była  moja pierwsza wyprawa nad morze. Byliśmy w Dźwirzynie i przeżyliśmy wspólnie niezapomniane chwile.

 

 

Wakacje z dzieckiem nad morzem są najlepsze na świecie, bo wtedy wszystko jest inne niż w domu – nawet śniadanie smakuje lepiej, gdy je się je na tarasie w piżamie. Rano budzi mnie słońce i od razu wiem, że czeka mnie super dzień. Najpierw idziemy na plażę i biegniemy boso po piasku, który jest taki ciepły, że aż chce się w nim zakopać.

 

Z mamą i tatą buduję zamki, a jak się rozwalą, to tylko lepiej, bo można zacząć od nowa. W morzu skaczę przez fale, a tata mnie czasem podrzuca tak wysoko, że czuję się jak ptak. Potem są lody, gofry z bitą śmietaną i czasem frytki, chociaż w domu mama mówi, że za dużo to niezdrowo.

 

Po południu wracamy do domku albo apartamentu, gdzie odpoczywam chwilę i oglądam bajki, a potem znowu wychodzimy – może na plac zabaw, może na spacer. Wieczorem jesteśmy wszyscy razem, gramy w gry albo oglądamy film i zasypiam szybciej niż zwykle. Wakacje z dzieckiem nad morzem są najlepsze, bo rodzice mają więcej czasu, nikt się nie spieszy i codziennie dzieje się coś fajnego. Już nie mogę się doczekać kolejnych!

 

Inne super miejsce na wakacje z dzieckiem nad morzem w Polsce możesz znaleźć tu:

Hotele dla rodzin z dziećmi nad morzem. TOP 10

 

Autorka zdjęć i tekstu -Anna Rasz- uczestniczka konkursu wakacyjnego Poleć i Wygraj Wakacje

 

 

 

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz rabaty na wakacje do rodzinnych hoteli i domków.

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz rabaty na wakacje do rodzinnych hoteli i domków.

Rodzicu!

x

Podaj nam swój e-mail, a otrzymasz rabaty na wakacje do rodzinnych hoteli i domków.


BabyGo.pl